Będzie lakonicznie, bo co można napisać o poradniku oprócz tego, że jest dobry albo kiepski?

Ten akurat jest dobry. Sprawnie napisany. Jako duży plus oprócz zajrzenia do świata fotografii mamy wyprawę przez zdjęcia autora. Dużo informacji przydatnych głównie początkującym i tym, którzy fotografią zajmują się z doskoku i jeszcze trochę po omacku. O tym, jak fotografować w nocy bez statywu i o tym, jak zabezpieczyć sprzęt pod wodą. Jak przechowywać zdjęcia i jak je sprzedawać. Każdy przykład zilustrowany jest fotografią – to one stanowią trzon tej książki. Konkret i rzetelność.

Jeśli ktoś myśli sobie, żeby zajmować się fotografią profesjonalnie powinien przeczytać fragment o przygotowaniach. Mało tu romantyczności, spontanicznego zatrzymywania chwil w kadrze. Dużo godzin pracy za biurkiem, przed komputerem w pozycji przykurczonej. Jeszcze więcej przygotowań, researchu, szperania w internecie. Kto chce być profesjonalistą musi do pracy podchodzić profesjonalnie. Podoba mi się to, że Piotr Trybalski o tym pisze. Nie próbuje budować obrazu fotografa przemierzającego bezkresne pustynie, niezbadane dżungle i niezdobyte szczyty (z czterema aparatami przewieszonymi przez ramię i torbą z akcesoriami). Szczerze mówi, co myśli o kamizelkach z tysiącem kieszonek i jak najłatwiej nabawić się problemów z kręgosłupem.

To książka głównie dla tych, którzy chcą ułatwić sobie fotografowanie na wakacjach i poprawić jakość zdjęć z podróży. Albo nie wiedzą od czego zacząć. Ale również dla tych, którzy już coś wiedzą i nawet używają Lightrooma, ale wiedzę opierają na własnych próbach i błędach i potrzebują systematyzacji.

Ja się sporo dowiedziałam.