Piotr Bernardyn o potrójnej katastrofie w Japonii

O katastrofach szybko się zapomina. A trzy lata po trzęsieniu ziemi, tsunami i uszkodzeniu elektrowni atomowej ponad 267 tysięcy ludzi nie może wrócić do swoich domów, ponad sto tysięcy mieszka w tymczasowych osiedlach bez żadnej prywatności. Sytuacja w elektrowni Fukushima Daiichi nie została opanowana. Ciągle nie wiadomo, co zrobić z radioaktywną wodą (używaną do schłodzenia reaktora). W prasie pojawiają się informacje o przeciekach do gruntu.

Wydaje się, że takie problemy nie powinny dotykać “naszego” rozwiniętego świata. Owszem, w biedniejszych regionach pomoc może być niezbędna przez cały czas, ale  w Japonii? Coś musi być z nimi nie tak. A to nie z nimi jest coś nie tak, tylko po prostu tak działają ludzie i ich pamięć. Po trzech latach nasza uwaga – co naturalne – skierowała się gdzie indziej. Staruszkowie, którzy narzekają na zbyt cienkie ściany, bezczynność i depresję nie są medialni. Mają dach nad głową, niech nie narzekają.

Do tego wcale nie jestem pewna, czy gdyby reaktor elektrowni wybuchł we Francji – choć na początku wiele by się o tym mówiło – to czy po trzech latach nie umniejszano by sprawy i nie chowano by niektórych informacji pod dywan.

Łatwo powiedzieć, że to nie nasz problem, że to drugi koniec świata. Ale – przynajmniej jeśli chodzi o energię atomową – to jest to nasz problem. Jedna rzecz to, to że radioaktywna woda z reaktorów ma zostać wypompowana do oceanu (co niekoniecznie musi być złe – wielu ekspertów uważa, że to jedyne sensowne rozwiązanie). A druga to to, że wydarzenia z Japonii wpływają na politykę wobec elektrowni atomowych. Warto wiedzieć z czym one się wiążą, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Pomoże wam w tym książka Piotra Bernardyna “Słońce jeszcze nie wzeszło”. To rzetelny reportaż o tym, co wydarzyło się w Japonii 3 marca 2011. Dużo tu o lobby atomowym i o sposobie zarządzania energią w Japonii. Recenzję przeczytacie tutaj.

One Comment

  • Gruby on Oct 29, 2014 odpowiedz

    Za namową pewnie sięgnę po tę książkę:)

SkomentujLeave a Reply to Gruby

Cancel Reply